Myślisz, że wiesz, skąd jest mięso z Lidla, Biedronki i Dino? Ten detal na etykiecie wszystko zmienia
Kto choć raz stał przy lodówce z mięsem, ten zna ten moment: bierzesz paczkę, szybko zerkasz na cenę, a w głowie pojawia się pytanie: „To jest polskie czy z importu?”.
W internecie co chwilę wracają sensacyjne hasła typu „wyszło na jaw, skąd pochodzi mięso sprzedawane w Dino/Lidlu/Biedronce”. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak tajemnica, ale w praktyce najczęściej chodzi o coś dużo bardziej przyziemnego - czytanie etykiet i rozróżnienie, co jest informacją obowiązkową, a co tylko marketingiem.
- Czy pochodzenie mięsa w sklepie jest „tajne”? Co dokładnie musi być na etykiecie
- „Produkt Polski” vs pochodzenie - skąd biorą się afery i nieporozumienia
- Owalny znak „PL…WE” - co mówi o zakładzie, a czego nie mówi o zwierzęciu
- Jak sprawdzić mięso w 10 sekund - prosta instrukcja zakupowa (Dino, Lidl, Biedronka)
Czy pochodzenie mięsa w sklepie jest „tajne”? Co dokładnie musi być na etykiecie
Mało kto zdaje sobie sprawę, że w UE pochodzenie wielu rodzajów mięsa jest regulowane tak, żeby konsument dostał jasną informację. W przypadku świeżej, schłodzonej i mrożonej wieprzowiny czy drobiu na etykiecie powinny pojawić się dane o pochodzeniu w formie typu „chów w” i „ubój w” (czyli gdzie zwierzę było hodowane i gdzie zostało ubite).
To nie jest „dobry gest” producenta, tylko wymóg prawny. Podobnie wołowina - tu system jest jeszcze bardziej precyzyjny, bo etykieta ma wskazywać m.in. gdzie zwierzę się urodziło, gdzie było hodowane/opasane i gdzie je ubito.
I teraz najważniejsze: sieć handlowa nie ma jednego, stałego „kraju pochodzenia mięsa”. To zależy od konkretnego produktu i partii - dziś możesz kupić mięso z jednego kraju, za tydzień z innego, nawet w tym samym sklepie. Dlatego hasła „ujawniono skąd pochodzi mięso w Lidlu/Biedronce/Dino” są zwykle skrótem myślowym. Prawda w większości przypadków już jest na opakowaniu, tylko trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć.
„Produkt Polski” vs pochodzenie - skąd biorą się afery i nieporozumienia
Na półce często widać duże hasła, flagi, napisy „polskie” - i człowiek automatycznie zakłada, że chodzi o pochodzenie mięsa. A to właśnie tu zaczyna się problem.
Oznaczenia marketingowe bywają mylone z obowiązkową informacją o pochodzeniu, a czasem - i to już twardy fakt - mogą zostać użyte błędnie. Dobrym przykładem jest głośna sytuacja opisywana w mediach: produkt sprzedawany jako „Produkt Polski”, a na etykiecie widniało, że miejsce chowu i uboju to Hiszpania.
Lidl informował o wycofywaniu towaru i wskazywał na błąd po stronie dostawcy, a sprawą zajmowały się instytucje kontrolne. To nie jest dowód na „tajemny import”, tylko na to, że w realnym świecie zdarzają się pomyłki w oznakowaniu - i że mogą wywołać ogromne emocje.
Warto też pamiętać o kontrolach. IJHARS w marcu 2025 sprawdziła znakowanie mięsa wieprzowego w sklepach wielkopowierzchniowych: 167 sklepów, 593 partie (prawie 8 ton). Wykryto nieprawidłowości w 50 podmiotach, a 144 partie zakwestionowano z powodu błędnego znakowania. To pokazuje dwie rzeczy naraz: po pierwsze, pochodzenie da się weryfikować, po drugie - czasem trzeba, bo błędy się zdarzają.
Owalny znak „PL…WE” - co mówi o zakładzie, a czego nie mówi o zwierzęciu
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że owalny znak z „PL”, numerem i „WE” zdradza kraj pochodzenia mięsa. I częściowo to prawda - ale nie w tym sensie, w jakim ludzie to rozumieją.
Ten owal to znak identyfikacyjny/zdrowotny związany z wymogami higienicznymi dla żywności pochodzenia zwierzęcego. Ma służyć identyfikowalności - czyli temu, żeby było wiadomo, w jakim zatwierdzonym zakładzie produkt był przetwarzany lub pakowany. W polskich zakładach zwykle znajdziesz tam kod „PL”, numer zatwierdzenia (powiązany z weterynaryjnym numerem identyfikacyjnym) i skrót „WE”.
Kluczowe zdanie brzmi: ten owal mówi o zakładzie, a nie o tym, gdzie zwierzę żyło. Zwierzę mogło być hodowane w jednym kraju, a mięso rozbierane i pakowane w innym - i wtedy owal wskaże zakład pakujący, nie farmę.
To dlatego w internetowych dyskusjach ludzie potrafią „udowadniać” import na podstawie samego owalu - i często dochodzą do błędnych wniosków. Jeśli chcesz użyć tego znaku sensownie, potraktuj go jak numer seryjny: pomaga w tropieniu, kto odpowiadał za produkt na etapie zakładu. Potem, jeśli trzeba, możesz sprawdzić listy i wykazy GIW dotyczące zakładów nadzorowanych.
Jak sprawdzić mięso w 10 sekund - prosta instrukcja zakupowa (Dino, Lidl, Biedronka)
Jeśli chcesz naprawdę praktycznie podejść do tematu, zrób mały rytuał zakupowy.
Najpierw szukasz na etykiecie informacji typu „chów w” i „ubój w” - to zwykle jest drobnym drukiem, ale to najbardziej wiążąca informacja. Przy wołowinie analogicznie - szukasz danych o urodzeniu/hodowli/uboju.
Dopiero potem patrzysz na hasła marketingowe. Jeśli marketing krzyczy „polskie”, a pola „chów/ubój” mówią co innego - masz sygnał ostrzegawczy. W takiej sytuacji warto odłożyć produkt albo zrobić zdjęcie etykiety i zgłosić sprawę obsłudze - bo to może być zwykły błąd w oznakowaniu, ale błąd, którego nie powinno być.
A co z samymi sieciami? W Dino ważną informacją jest to, że spółka z grupy Dino - Agro-Rydzyna - jest opisywana jako dostawca świeżego mięsa do sieci (to element ich modelu logistycznego). To mówi sporo o łańcuchu dostaw i organizacji, ale nadal nie jest „pieczątką”, że każda partia mięsa ma jeden kraj pochodzenia - to zawsze sprawdzasz na etykiecie.
Biedronka i Lidl są bardziej „mieszane” dostawowo jak większość dużych sieci. Biedronka mocno komunikuje współpracę z lokalnymi producentami (szczególnie w świeżych kategoriach) - to realny trend, ale znów: nie zastępuje czytania pola „chów/ubój”.
Na koniec warto zapamiętać jedno: pochodzenie mięsa nie jest internetową zagadką - najczęściej jest na etykiecie, tylko trzeba patrzeć na właściwe linijki. „Chów w” i „ubój w” mówią więcej niż wielkie hasło „Produkt Polski”, a owal „PL…WE” pomaga namierzyć zakład, nie farmę. Kontrole pokazują, że błędy w oznakowaniu się zdarzają, więc spokojna czujność ma sens.
Przypis - źródła informacji (akty prawne i komunikaty instytucji/firm):
- Podstawy prawne obowiązkowego oznaczania pochodzenia mięsa w UE: rozporządzenie wykonawcze Komisji (UE) nr 1337/2013 (wieprzowina, drób, owce/kozy - świeże/schłodzone/mrożone) [link] oraz rozporządzenie (WE) nr 1760/2000 (system identyfikacji bydła i etykietowanie wołowiny, m.in. urodzenie/hodowla/ubój) [link]
- Przegląd zasad „origin labelling” na stronie Komisji Europejskiej [link]
- Dane o skali błędów w oznakowaniu pochodzenia w handlu - komunikat IJHARS o ogólnopolskiej kontroli z marca 2025 r. (167 sklepów, 593 partie, prawie 8 ton, 144 partie zakwestionowane) [link]
- Wyjaśnienie, czym jest owalny znak identyfikacyjny (PL + numer zatwierdzenia/WNI + WE) - wytyczne Głównego Lekarza Weterynarii (GIW) [link do PDF]
- Informacje o modelu dostaw mięsa w Dino (dostawy z Agro-Rydzyna do stoisk mięsnych) - komunikat Dino Polska [link] oraz opis działalności Agro-Rydzyna (dystrybucja do sieci Dino) [link]
- Wątek „Produkt Polski” i zamieszania wokół etykiet - oficjalne wyjaśnienie IJHARS po kontroli (błąd na etapie etykietowania; potwierdzenie pochodzenia mięsa z Polski) [link]
- Informacje o programie współpracy Biedronki z lokalnymi dostawcami - raport Biedronki (fragment o programie uruchomionym w 2021 i kontynuowanym w 2024) [link] oraz opis „local supplier engagement” w raporcie Jerónimo Martins [link]