Jest szkodliwa jak trutka. Polacy piją tę wodę litrami
Butelka wody kupiona „na szybko” ma reputację zdrowszej od słodkich napojów. Niewielu jednak wie, że pod cienką ścianką PET kryje się koktajl mikroplastiku i chemikaliów, który zamiast nawadniać – powoli zatruwa organizm.
- Plastikowa butelka – niewidzialny wróg
- Mikroplastik w organizmie – skutki ukrytej inwazji
- Dlaczego to Polacy są szczególnie narażeni
- Jak pić bezpiecznie i mądrze
Plastikowa butelka – niewidzialny wróg
Najczęściej sięgamy po wodę w jednorazowych butelkach, bo jest tania i zawsze pod ręką. Sam plastik nie pozostaje jednak obojętny: ściany PET pod wpływem światła i temperatury rozcierają się na mikroskopijne cząstki, które migrują do napoju jeszcze zanim odkręcisz korek. W badaniu cytowanym przez serwis Pacjenci.pl naukowcy wykazali, że już kilkanaście minut w nagrzanym samochodzie może podnieść liczbę mikrocząstek o kilkaset procent.
Problem nie kończy się na upalnym lecie. Zimą butelka zostawiona na parapecie kaloryfera lub w biurze przy grzejniku daje identyczny efekt: cząstki o rozmiarze nano przedostają się do wody i trafiają prosto do naszego krwiobiegu. W przeciwieństwie do większych odłamków plastik ten jest niewidoczny gołym okiem i nie zmienia smaku, więc nie daje żadnego sygnału ostrzegawczego.

Mikroplastik w organizmie – skutki ukrytej inwazji
Cząstki o średnicy poniżej pięciu mikrometrów mogą swobodnie przenikać przez barierę jelitową, a następnie osadzać się w wątrobie, śledzionie czy mózgu, wywołując stan zapalny i stres oksydacyjny. Coraz więcej prac opisuje je również jako nośniki PFAS-ów i innych „wiecznych” toksyn, które razem z plastikiem tworzą mieszankę groźniejszą niż każdy z tych związków osobno.
Najpoważniejsze obawy dotyczą układu hormonalnego. Przegląd piśmiennictwa z 2025 r. wskazuje, że nano- i mikroplastik zakłóca produkcję estrogenów, testosteronu i hormonów tarczycy, prowadząc do niepłodności, otyłości i zaburzeń rozwoju u dzieci. Lekarze ostrzegają, że skutki kumulują się latami, a pierwszym widocznym objawem może być dopiero insulinooporność lub przewlekłe zmęczenie.
Dlaczego to Polacy są szczególnie narażeni
Według danych panelu GfK aż 96 proc. polskich gospodarstw domowych kupuje wodę butelkowaną, a woda stanowi już 46 proc. całego rynku napojów bezalkoholowych. Na jedną rodzinę przypada przeciętnie ponad 70 l rocznie, a w upalne miesiące statystyki rosną nawet o jedną trzecią – częściej więc trafiamy na butelki nagrzane w aucie, pociągu czy sklepowym magazynie.
Na większą ekspozycję szczególnie narażone są dzieci, kobiety w ciąży i osoby z chorobami autoimmunologicznymi. Ich układy detoksykacyjne pracują wolniej lub są przeciążone, przez co mikroplastik i związane z nim chemikalia krążą dłużej po organizmie, potęgując ryzyko zaburzeń metabolicznych i nowotworów
Jak pić bezpiecznie i mądrze
Najprostszym krokiem jest zamiana wody butelkowanej na filtrowaną z kranu: nowoczesne dzbanki i filtry podzlewozmywakowe zatrzymują metale ciężkie, chlor i do 90 proc. mikroplastiku. Jeśli musisz kupić wodę, wybieraj szkło albo butelki z ciemnego, grubszej klasy plastiku i przechowuj je w cieniu; temperatura napoju nie powinna przekraczać 25 °C.
Warto też ograniczyć kontakt plastik–płyn w domu. Zrezygnuj z wielokrotnego napełniania jednorazowych butelek, nie podgrzewaj żywności w pojemnikach PET, a do sportu używaj bidonów ze stali lub tritanu. Małe zmiany nawyków znacząco redukują dawkę mikrodrobin, które każdego dnia dostają się do Twojego ciała wraz z „niewinną” wodą.
