Tyle będzie kosztował "porządny" pączek w Tłusty Czwartek. Ceny mogą zaskakiwać
Tłusty Czwartek 2026 zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim powraca gorący temat cen. Choć w popularnych cukierniach gwiazd ceny szybują nawet do 25-26 zł za sztukę, specjaliści wskazują na zupełnie inny przedział, który można uznać za "uczciwy". Jakie realne koszty stoją za tradycyjnym wypiekiem?
Tłusty czwartek już za rogiem
Tłusty czwartek 2026 zbliża się wielkimi krokami i, co tu dużo mówić, rewolucji na talerzach ani w portfelach nie będzie. Po ostatnich latach, kiedy ceny masła i cukru wariowały, teraz czeka nas chwila względnego spokoju. Nie oznacza to oczywiście, że pączki będą rozdawane za darmo – analiza rynku pokazuje, że zapłacimy o około 3–4 procent więcej niż rok temu. To tempo wzrostu bardzo podobne do tego, które obserwujemy przy zwykłym chlebie czy bułkach. Dlaczego wciąż drożeje, skoro niektóre surowce na giełdach tanieją? To proste: pączek to nie tylko mąka i dżem. To przede wszystkim koszty pracy i energia, a te w piekarniach nie chcą spadać. Piekarz musi zarobić, prąd musi zasilić piece, a paliwo musi opłacić transport. Efekt jest taki, że choć cena pojedynczej sztuki nie zwali nas z nóg, to przy zakupie całego kartonu dla rodziny różnica będzie już widoczna.
„Wzrost cen rok do roku dla pączków może być zbliżony do wzrostu cen pieczywa, czyli ok. 3-4 proc. r/r w grudniu 2025 roku. Pomimo spadku cen mąki, ceny pieczywa w 2025 r. nie wyhamowały. Trend jest charakterystyczny dla całej kategorii produktów, w tym pączków” – zaznacza Weronika Szymańska-Wrzos cytowana przez wp.pl.
Warto zauważyć, że rynek pączków mocno się rozwarstwił. Z jednej strony mamy marketowe wypieki za grosze, które z prawdziwym ciastem drożdżowym mają niewiele wspólnego, a z drugiej rzemieślnicze cukiernie, gdzie za sztukę płaci się już tyle, co za mały obiad. W tych drugich cena surowców to tylko ułamek – płacimy tam za markę, czas i to, że nadzienie nie jest jedynie chemiczną mazią. Podsumowując, tłusty czwartek 2026 nie będzie rokiem rekordowej drożyzny, ale trend jest jasny: tanio już było. Pączek staje się powoli produktem premium, nad którym zaczynamy się zastanawiać, zamiast bezmyślnie wrzucać dziesięć sztuk do koszyka. Może to i lepiej dla naszych żołądków? Jedno jest pewne – tradycja przetrwa, bo Polak może odmówić sobie wielu rzeczy, ale lukrowana drożdżówka raz w roku to punkt obowiązkowy, niezależnie od inflacji.

Czy rzeczywiście ceny skaczą w górę?
Jeśli planowaliście, że wielkanocne wypieki w tym roku będą tańsze, to mamy dla was dwie wiadomości. Tradycyjnie: dobrą i złą. Patrząc na najnowsze dane GUS, które wzięli pod lupę analitycy Banku BNP Paribas, widać wyraźnie, że portfele producentów żywności – a co za tym idzie, nasze – wciąż są pod ostrzałem, choć front walki z drożyzną nieco się przesunął. Zacznijmy od tego, co boli najbardziej. Jeśli myśleliście, że najgorsze za nami, to spójrzcie na ceny jaj. W grudniu 2025 roku były one o 15 proc. droższe niż rok wcześniej. To potężny skok, który sprawia, że każda jajecznica czy domowe ciasto smakują teraz nieco bardziej luksusowo. Do tego dochodzi olej rzepakowy, który podrożał o 6 proc. r/r. Niby niewiele, ale przy robieniu zapasów do smażenia różnica jest odczuwalna. To właśnie te dwa składniki są dziś największym „hamulcowym” dla firm produkujących żywność, które muszą jakoś te koszty przerzucić na klientów.
Pomimo wzrostu płac i kosztów, to ceny kluczowych surowców są dziś niższe niż w 2025 r. To one w dużej mierze stabilizują końcową cenę pączka” – podkreśla Adam Paździor z Akademii wypieków
Na szczęście nie wszystko idzie w górę w tak szalonym tempie. Jest też małe światełko w tunelu, bo niektóre podstawowe produkty zaliczyły spadki. Mąka, cukier, mleko i masło potaniały, co daje nam wszystkim odrobinę oddechu. To właśnie te obniżki sprawiają, że ogólna presja kosztowa jest nieco mniejsza, a my nie musimy jeszcze ogłaszać bankructwa po wizycie w osiedlowym markecie. Sytuacja jest więc dziwna – z jednej strony masło tanieje, z drugiej jajka drastycznie drożeją. W efekcie wychodzimy na zero, albo z lekkim minusem. To taki rynkowy balans, w którym jedne obniżki tylko łatają dziury po innych podwyżkach. Można powiedzieć, że zakupy spożywcze stały się obecnie dyscypliną dla osób o mocnych nerwach, które potrafią szybko przeliczać ceny w pamięci.
Jaki będzie rzeczywisty koszt pączków?
Choć pączek wydaje się prostą rzeczą, jego cena w ostatnich latach stała się niemal wskaźnikiem kondycji gospodarki. Rozstrzał cenowy na rynku jest ogromny – w dyskontach kupimy pączka za 2–3 zł, w sieciowych piekarniach zapłacimy około piątki, a w rzemieślniczych cukierniach kwoty zaczynają się od 10 zł w górę.
Czynnikiem decydującym o ostatecznej cenie pączka jest jego nadzienie – wskazuje Paździor
Jeśli przyjrzymy się matematyce, sprawa wygląda ciekawie. Sam surowiec na jednego pączka to koszt od 40 do 70 groszy. Reszta kwoty, którą zostawiamy przy kasie, to nie tylko marża właściciela, ale przede wszystkim rosnące koszty energii, praca ludzkich rąk i logistyka. Eksperci branżowi oceniają, że za solidnego, tradycyjnego pączka, który nie jest mrożoną kopią z fabryki, powinniśmy dziś zapłacić realnie od 7 do 9 zł.
Jest to cena, która powinna pokryć dobrej jakości surowiec oraz koszty produkcji, jednocześnie zapewniając marżę sprzedawcy. – ocenia Adam Paździor.
To cena za jakość, a nie za marketing. Oczywiście co roku pojawiają się „pączkowe ekstrema”. Mamy wypieki z jadalnym złotem czy egzotycznymi nadzieniami za 25 zł, a nawet rekordowe 100 zł za sztukę. To jednak bardziej show dla mediów społecznościowych niż realny wybór statystycznego Polaka. My wciąż wolimy klasykę z lukrem i konfiturą. Mimo że portfele chudną, nasza miłość do smażonego ciasta ma się świetnie. Statystyki są nieubłagane: w jeden dzień zjadamy łącznie około 100 milionów pączków, co daje średnio 2,5 sztuki na głowę. To pokazuje, że nawet gdy cena za sztukę dobija do granicy psychologicznej, tradycja wygrywa z rozsądkiem. Pączek to w końcu najtańszy sposób na poprawę nastroju w środku zimy, o ile przymkniemy oko na fakt, że koszt produkcji stanowi ułamek ceny końcowej.
