Wyszukaj w serwisie
przepisy porady dieta Show-biznes od kuchni produkty kuchnia smakoszy quizy
Gotowanie.Smakosze.pl > Produkty > Po tym rozpoznasz świeże i dobrze wysmażone pączki. W cukierni zwróć uwagę na te dwie rzeczy. Kolor to nie wszystko
Magdalena  Szymańska
Magdalena Szymańska 02.02.2026 14:57

Po tym rozpoznasz świeże i dobrze wysmażone pączki. W cukierni zwróć uwagę na te dwie rzeczy. Kolor to nie wszystko

Po tym rozpoznasz świeże i dobrze wysmażone pączki. W cukierni zwróć uwagę na te dwie rzeczy. Kolor to nie wszystko
fot. Pixabay

Większość z nas popełnia ten sam błąd przy sklepowym blacie. Zanim skusisz się na słodką przekąskę, musisz poznać triki sprzedawców, którzy często ukrywają prawdę o oferowanym towarze. Twoja czujność to jedyna broń przed produktem, który nigdy nie powinien trafić do Twojego koszyka.

Tłusty Czwartek nadchodzi

Raz w roku polskie ulice zmieniają się w jedno wielkie pasmo kolejek, a powietrze pachnie smażonym tłuszczem i lukrem. Tłusty czwartek to fenomen – jedyny dzień, kiedy liczenie kalorii uznaje się za nietakt, a zjedzenie trzech pączków to właściwie patriotyczny obowiązek. Ale jeśli myślicie, że od zawsze było tak słodko i puszysto, to jesteście w błędzie.

Historia pączka zaczęła się od... słoniny i boczku. Dawniej te drożdżowe kule nadziewano mięsem i solidnie doprawiano, żeby żołądek miał co robić przed nadchodzącym postem. Słodka rewolucja przyszła znacznie później, bo dopiero około XVI wieku, choć ówczesne pączki i tak różniły się od dzisiejszych. Były twarde jak kamień – krążyły nawet żarty, że można nimi nabić komuś porządnego guza. Dopiero wiek XVIII i użycie drożdży sprawiły, że pączek stał się tym, co znamy: lekkim, napuszonym ciastkiem, które niemal samo znika w ustach. Dlaczego właściwie tak bardzo nam zależy na tym objadaniu? To nie tylko kwestia łakomstwa, ale i starych przesądów. Tradycja mówi jasno: kto w tłusty czwartek nie zje ani jednego pączka, temu w życiu nie będzie się wiodło, a portfel zacznie świecić pustkami. Można więc powiedzieć, że stanie w stumetrowej kolejce do ulubionej cukierni to po prostu inwestycja w życiowe szczęście.

Dziś już nikt nie szuka w środku skwarków, a walka toczy się raczej o to, czy lepsza jest konfitura z róży, czy nowoczesna pistacja. Niezależnie od nadzienia, tłusty czwartek pozostaje dniem, w którym zbiorowo odpuszczamy sobie dietetyczne rygory. To taki moment oddechu, w którym cukier i tłuszcz stają się walutą szczęścia, a my, z lukrem na nosie, czujemy, że tradycji stało się zadość.

Po tym rozpoznasz świeże i dobrze wysmażone pączki. W cukierni zwróć uwagę na te dwie rzeczy. Kolor to nie wszystko
fot. Pixabay

Pączki ulubionym smakołykiem Polaków

Raz w roku Polska przechodzi w tryb narodowego obżarstwa, a wszystko przez niepozorne, drożdżowe kulki. Choć na co dzień liczymy kalorie i biegamy na siłownię, w Tłusty Czwartek dietetycy tracą jakąkolwiek władzę nad tłumem. Kolejki, które ustawiają się przed najlepszymi cukierniami jeszcze przed świtem, przypominają czasy słusznie minione, ale nikomu to nie przeszkadza. Pączek stał się naszym narodowym sportem.

Dlaczego właściwie mamy na ich punkcie taką obsesję? To proste pączek to u nas kwestia przetrwania. Według starego przesądu, jeśli nie zjesz choć jednej sztuki, w kolejnym roku po prostu nie będzie ci się wiodło. To specyficzny rodzaj „ubezpieczenia”, na które stać każdego. Statystyki są nieubłagane: zjadamy wtedy blisko 100 milionów pączków, co oznacza, że statystyczny Polak wciska w siebie dwie lub trzy sztuki, zagryzając je poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Najlepsze jest to, że w tym dniu kompletnie zawieszamy prawa logiki i biologii. Pączek, który ma w sobie od 300 do 400 kalorii, nagle staje się „dietetyczny”, bo przecież w Tłusty Czwartek bilans energetyczny się nie liczy. Żeby go spalić, trzeba by biegać przez niemal godzinę, ale kto by się tym przejmował, mając przed sobą świeżą sztukę z konfiturą z róży? Kochamy je za to, że są tanie, proste i bezpretensjonalne. Nie potrzebujemy w środku musów z awokado ani egzotycznych przypraw – wystarczy lukier i kandyzowana skórka pomarańczowa.

To jedyny dzień, kiedy objadanie się jest nie tylko akceptowalne, ale wręcz mile widziane. Pączki w biurze, pączki w domu, pączki u cioci – to nasza mała, słodka anarchia. Wybieramy je, bo dają nam legalną wymówkę, żeby choć raz w roku przestać się pilnować i poczuć smak dzieciństwa. I choć kolejnego dnia pewnie wrócimy do sałatek, to poczucie „ubezpieczenia” uśmiechem i lukrem zostaje z nami na dłużej.

Jak rozpoznać dobre pączki?

Pączek to niby prosta sprawa, ale wystarczy chwila nieuwagi przy ladzie, żeby trafić na gumowego „gniota”, który zepsuje humor na pół dnia. Jak rozpoznać ten idealny egzemplarz? Przede wszystkim patrz na kolor. Dobrze wysmażony pączek powinien mieć złotobrązową skórkę, ale nigdy nie może być ciemny czy spieczony. Jeśli wygląda, jakby za długo opalał się na słońcu, to znak, że tłuszcz był za gorący albo do ciasta sypnęło się za dużo cukru.

Kolejna sprawa to dekoracja. Jeśli lukier na wystawie pęka, kruszy się albo odpada płatami, odpuść sobie. To jasny sygnał, że pączek pamięta jeszcze wczorajszą zmianę i zdążył już solidnie wyschnąć. Świeży wypiek musi być gładki i sprężysty. Ważny jest też kształt – szukaj tych idealnie okrągłych. Te spłaszczone, wyglądające jak małe dyski, to zazwyczaj efekt błędów przy smażeniu. Po prostu nie miały szansy dobrze wyrosnąć, bo ktoś wrzucił je do kotła nie tą stroną, co trzeba. No i na koniec ten słynny, „magiczny” szczegół, czyli biała obwódka na środku. To nie jest tylko kwestia estetyki, ale najważniejszy certyfikat jakości. Taka jasna pręga powstaje tylko wtedy, gdy ciasto jest lekkie i puszyste, dzięki czemu pączek swobodnie unosi się na tłuszczu, a jego środek w ogóle się w nim nie zanurza. Jeśli jej brakuje, pączek prawdopodobnie jest ciężki, nasiąknięty olejem i zwyczajnie niesmaczny.

Warto więc poświęcić te kilka sekund na szybką inspekcję, zanim wyciągniesz portfel. Dobra obwódka i lśniący lukier to gwarancja, że nie jesz tylko pustych kalorii, ale prawdziwe rzemiosło. W końcu pączek ma być przyjemnością, a nie testem dla Twoich zębów i żołądka.

Po tym rozpoznasz świeże i dobrze wysmażone pączki. W cukierni zwróć uwagę na te dwie rzeczy. Kolor to nie wszystko
fot. Pixabay
Wybór Redakcji