Kupujesz pączki z Biedronki? Zdziwisz się, co jest w środku
W dyskoncie pączki kuszą ceną i tym, że można je wrzucić do koszyka „przy okazji”. Warto jednak pamiętać, że w produkcji na dużą skalę liczy się powtarzalność i trwałość - stąd w składzie często pojawiają się dodatki technologiczne, których w domu zwykle nie używamy.
Same w sobie nie muszą być groźne, ale mogą sprawić, że pączek jest bardziej miękki, ładniejszy i… trudniej na nim poprzestać. Jeśli chcesz zjeść ze smakiem i bez zaskoczeń, wystarczy kilka prostych zasad.
- Pączki z marketu - dlaczego mają dłuższy skład i co to zmienia w praktyce
- Kaloryczność pączków - ile ma jedna sztuka i czemu „łatwo się nie kończy”
- Na co patrzeć na etykiecie - szybka ściąga przy półce
Pączki z marketu - dlaczego mają dłuższy skład i co to zmienia w praktyce
Pączki z dyskontu muszą wytrzymać transport, leżenie na półce i wciąż wyglądać „jak z reklamy”. Dlatego w składzie często pojawiają się emulgatory, spulchniacze czy regulatory kwasowości - pomagają utrzymać teksturę, objętość i powtarzalny smak.
W UE takie dodatki są dopuszczane tylko wtedy, gdy spełniają wymagania bezpieczeństwa i nie mogą wprowadzać w błąd konsumenta. Przykładowo E471 został ponownie oceniony przez EFSA - przy typowym stosowaniu uznano, że nie budzi obaw dla ogółu populacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy taki „ulepszony” pączek zjada się szybciej i częściej - bo jest wyjątkowo miękki, słodki i równy w smaku.
Dietetyczka Agnieszka Kramza zaznacza:
"Oczywiście, żaden z tych składników nie jest trujący - wszystko, co jest dodawane do produktów kupowanych w sklepie, podlega nadzorowi. Jednak z drugiej strony, część tych składników jest dodawana jedynie w celu poprawy ich smakowitości, zapachu, konsystencji."
Kaloryczność pączków - ile ma jedna sztuka i czemu „łatwo się nie kończy”
Jeden pączek to mała rzecz - ale energetycznie potrafi „zrobić dzień”. Standardowa sztuka (około 70 g) często mieści się w widełkach 250-300 kcal, a wersje z polewą i większą porcją nadzienia idą wyżej. Dla porównania, dane o donutach z bazy USDA pokazują ok. 430 kcal w 100 g - czyli im większy pączek, tym szybciej rośnie licznik.
Najwięcej energii pochodzi zwykle z cukru i tłuszczu ze smażenia, a białka jest niewiele, więc sytość bywa krótsza, niż byśmy chcieli. W jednym z dyskontów pączek z nadzieniem różanym ma podawane około 270 kcal - brzmi niewinnie, dopóki nie sięga się po kolejnego.
Na co patrzeć na etykiecie - szybka ściąga przy półce
Jeśli kupujesz pączki w markecie, zwróć uwagę na ich skład - im krótszy, tym łatwiej ocenić, co jesz. W praktyce najlepiej działa prosta strategia: wybierz jedną sztukę, zjedz ją powoli a resztę „ochoty” zbij czymś bardziej sycącym.
Dietetycy podpowiadają, by po pączku sięgnąć po białko i owoce oraz popić go czarną kawą - to pomaga uniknąć skoków apetytu i chęci na kolejne słodkie kęsy. A jeśli wiesz, że „na jednym się nie kończy”, kup mniejszy wariant albo podziel się z kimś przy stole.
Alternatywa? Pączek z lokalnej cukierni, robiony na świeżo - zwykle ma mniej dodatków technologicznych, bo nie musi udawać świeżości przez kilka dni.