Wyszukaj w serwisie
przepisy porady dieta Show-biznes od kuchni produkty kuchnia smakoszy quizy
Gotowanie.Smakosze.pl > Przepisy > Ten kultowy przepis z PRL-u sprzedała mi babcia. Zrobisz w 10 minut
Amelia Konopnicka
Amelia Konopnicka 09.02.2026 12:27

Ten kultowy przepis z PRL-u sprzedała mi babcia. Zrobisz w 10 minut

Ten kultowy przepis z PRL-u sprzedała mi babcia. Zrobisz w 10 minut
Fot. Shutterstock

Pischinger z PRL-u to ten deser, przy którym w domu słyszało się: „nie jedz jeszcze, musi najpierw trochę zmięknąć” - i dokładnie o to w nim chodzi. Warstwy suchych wafli i kremu potrzebują chwili pod obciążeniem, żeby stały się równe, miękkie i idealne do krojenia. Dziś wraca fala nostalgii, ale pischinger z PRL-u nadal wygrywa prostotą - to słodki klasyk „na szybko”, który smakuje jak dzieciństwo.

Pischinger z PRL-u - skąd się wziął i dlaczego wraca na stoły

Choć pischinger z PRL-u brzmi jak wynalazek „czasów braku”, historia startuje w Wiedniu. Pomysł na waflowy tort przypisuje się Oskarowi Pischingerowi, a rodzinna firma cukiernicza działała w XIX wieku. 

W Polsce deser zadomowił się szczególnie w dawnych regionach Galicji - stąd do dziś funkcjonują spolszczenia typu piszinger/piszynger/piszyngier. W 1923 roku Pischinger założył w Krakowie fabrykę tortów i cukierków, co mocno spopularyzowało nazwę. A PRL zrobił resztę - wafle były łatwo dostępne, a krem dało się „ułożyć” z tego, co akurat było w kuchni.

Pischinger z PRL-u - jaki krem pasuje najlepiej i co daje efekt „miękkich warstw”

W pischingerze z PRL-u krem to centrum dowodzenia - ma smakować, ale też zmiękczać wafle i spajać całość. Klasyka to wersja kakaowa/czekoladowa na maśle z cukrem, często z dodatkiem mleka w proszku albo (w innych domach) kaszy manny. 

Bywał też wariant „bardziej luksusowy” - czekolada rozpuszczona z masłem, kiedy udało się ją zdobyć. Równolegle istniała wersja śmietankowa - jaśniejsza, delikatna, czasem z wanilią lub rumem - oraz kajmakowa, gdy wpadła w ręce masa krówkowa lub domowy kajmak z mleka skondensowanego. Dziś popularne są też kremy orzechowe czy kokosowe, ale jeśli celujesz w klimat retro - trzymaj się kakaowej bazy.

Pischinger z PRL-u - małe triki, żeby wyszedł równy jak z cukierni

Ten pischinger z PRL-u najlepiej robić „na spokojnie” - bo sekretem jest czas pod obciążeniem. 

Po pierwsze - krem rozsmarowuj cienko i równo, zostawiając margines przy brzegach, wtedy nie wypływa przy dociskaniu. 

Po drugie - masa ma być wystudzona, ale nadal plastyczna, żeby nie połamać wafli. 

Po trzecie - obciążenie (książka/deska) i 3-4 godziny robią różnicę - wtedy deser kroi się w czyste romby, trójkąty lub kwadraty. I jeszcze drobiazg - najlepiej kroić ostrym nożem, jednym zdecydowanym ruchem, bez „szarpania” warstw. 

Pischinger z PRL-u - składniki, przepis i podsumowanie

Pischinger - przepis babci 

Składniki:

  • opakowanie okrągłych wafli,
  • kostka masła 82%,
  • szklanka cukru,
  • 5 łyżek wody,
  • 5 łyżek kakao gorzkiego,
  • szklanka drobnego mleka w proszku.

Sposób wykonania:

  • Do garnka włóż masło, cukier, wodę i kakao. Rozpuszczaj, grzejąc na małej mocy palnika i ciągle mieszając. Cukier powinien się rozpuścić, a składniki połączyć ze sobą. Odstaw aksamitną masę, żeby przestygła.
  • Po ok. 15 minutach dodaj do masy mleko w proszku (cały czas mieszaj zawartość trzepaczką). Uważaj, żeby nie powstały grudki.
  • Wyjmij pierwszego wafla i ułóż na talerzu lub paterze. Rozsmaruj na nim ostrożnie (nożem lub łyżką) wystudzoną masę. Zrób to dość cienko i koniecznie równomiernie (zostaw też ok. pół centymetra marginesów od brzegu, aby masa się nie wylała). Dociśnij kolejny wafel i ponownie przełóż kremem. Układaj kolejne warstwy, aż do ostatniego wafla (na górze nie rozprowadzaj kremu).
  • Przykryj wierzchni wafel papierem do pieczenia i obciąż - grubą książką lub deską do krojenia. Najlepiej trzymaj takie obciążenie na deserze przez 3-4 godziny, aby wszystko dobrze się skleiło.
  • Pischinger powinien w tym czasie również nieco zmięknąć. Pokrój go następnie w niewielkie trójkąty, romby lub kwadraty.

Jeśli masz ochotę na deser, który robi klimat „domowych imienin” w 10 minut pracy i kilku godzinach cierpliwości, to pischinger z PRL-u jest pewniakiem. Najlepszy jest w swojej prostocie - wafle, krem i docisk - a potem już tylko kawa i kawałek, który naprawdę smakuje wspomnieniami. I wcale nie trzeba go „unowocześniać” - czasem wystarczy dobrze rozsmarować krem i dać mu czas, żeby zmiękł dokładnie tak, jak pamiętasz.

ŹRÓDŁA

Wybór Redakcji